Nikt w Japonii nie chciał wojny ze Stanami Zjednoczonymi

Nikt w Japonii nie chciał wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Dlaczego więc zaatakowano?
Nikt w Japonii nie chciał wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Dlaczego więc zaatakowano?

Przed atakiem na Pearl Harbor doszło do pamiętnej wymiany zdań między premierem Japonii księciem Konoe i generałem Tojo, ministrem ds. armii. Konoe mówił:

Wy, wojskowi, zbyt lekko podchodzicie do wojny.

Tojo ripostował:

Czasem trzeba zdobyć się na odwagę, zamknąć oczy i skoczyć w dół z tarasu świątyni Kyomizudera.

Ten, kto widział, jak wysoko leży ten taras wie, że taki skok nie może się skończyć dobrze. Ale Japonia uderzyła na USA 7 grudnia 1941 r. O teoriach tłumaczących powody japońskiego ataku pisze z Tokio Piotr Bernardyn.

Największym paradoksem jest, że żaden z głównych aktorów – cesarz Hirohito, Konoe, Tojo, generałowie i admiralicja – wojny z USA tak naprawdę nie chcieli. Wszyscy stali się zakładnikami niewydolnego systemu władzy, własnej propagandy i obyczaju politycznego. W ich prywatnych rozmowach nie widać fanatyzmu. Są za to cechy bardzo ludzkie: słabość charakteru, konformizm, strach przed utratą twarzy i podjęciem decyzji, która zawróci Japonię z wojennego kursu.

Rozmowy z USA miały trwać do 25 października, potem zacznie się wojna. Terminu żądał sztab armii, choć nie było to konieczne. Przez kolejne tygodnie rozmowy trwały, ale termin przesunięto na koniec listopada.

Japończycy dali się ponieść chorej logice, że nie wypada się cofnąć. Tkwić w miejscu też się nie da. Ale dokąd iść?

Cesarz, zwykle bierny, też chciał to wiedzieć.

Czy można stwierdzić, że na pewno wygramy?

– pytał dowódców. Usłyszał:

Trudno ostatecznie powiedzieć, gdyż to zależy nie tylko od siły ludzkiej, ale i boskiej.

W kolejnej rozmowie miał krzyknąć:

Cóż to za bezsensowna wojna!

Ale nie rzucił na szalę swego autorytetu. – pisze Bernardyn.

Mózgiem ataku na Pearl Harbor uczyniono admirała Yamamoto. Ten trzeźwy człowiek, wykształcony na Harvardzie, wiedział od początku, że Japonia tej wojny nie wygra. Ale teraz liczył się tylko pierwszy cios. Miał być dotkliwy. Przez ostatnie miesiące, równolegle z dyplomacją, lotnictwo ćwiczyło atak w Kagoshimie, gdzie zatoka przypomina Pearl Harbor.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *