Terraformacja Marsa

Terraformacja Marsa, by przyszłe pokolenia mogły na nim żyć jest absolutnie niezbędna, jeśli myślimy poważnie o zapewnieniu szans na przetrwanie gatunku ludzkiego.

Terraformacja Marsa

By człowiek mógł przetrwać na Marsie należy zmienić panujące tam warunki, począwszy od podwyższenia globalnej temperatury, po przystosowanie marsjańskiej gleby wymagań ziemskich roślin. Naukowcy głowią się nad różnymi drogami, którymi mogłaby podążyć marsjańska terraformacja.

Jeden z radykalnych pomysłów polega na zrzuceniu ładunków termojądrowych na biegunach Marsach. Spowoduje to rozmrożenie suchego lodu, który spowoduje emisję do atmosfery Czerwonej Planety dwutlenku węgla i powstanie atmosfery pełnej gazów cieplarnianych. Tak wygenerowana atmosfera będzie przechwytywać promienie słoneczne i ogrzeje planetę.

Inny pomysł zakłada zmianę orbity asteroidy lub komety tak, by uderzyła ona w powierzchnię Marsa. W wyniku uderzenia wytworzy się wysoka temperatura, która ogrzeje Marsa. Moim zdaniem pomysł marny, ale ja nie jestem naukowcem i być może się nie znam. Wydaje mi się, że zderzenie Marsa zdolne do ogrzania całej planety musiałoby nastąpić z rzeczywiście wielkim obiektem. Wątpię w skuteczność pomysłu.

Kolejna koncepcja brzmi jak czyste science-fiction. Opisuje ona umieszczenie wielkich luster na marsjańskiej orbicie, by skupić promienie słoneczne i skierować je w stronę biegunów, doprowadzając do wyparowania czap lodowych. Jakiej wielkości musiałyby być te lustra i jak je przetransportować na orbitę Marsa odległą o kilkadziesiąt milionów kilometrów? Bardzo wątpię…

By człowiek mógł zamieszkać na Marsie na stałe, musi zadbać o produkcję żywności i tlenu do oddychania. Naukowcy sugerują wysłanie na Marsa zmodyfikowanych genetycznie bakterii, by zmieniły one tamtejszą glebę. To jest dla mnie jasne i bardzo przejrzyste. Zresztą w analogiczny sposób naukowcy chcą walczyć z efektami ocieplenia klimatu na Ziemi, z tą różnicą, że na Ziemi zadaniem bakterii byłoby przetwarzanie dwutlenku węgla w tlen. Na Marsie najpierw trzeba zwiększyć ilość dwutlenku węgla, a dopiero później zamieniać dwutlenek węgla w tlen, którym można by oddychać na Marsie. Tak czy owak to proces długotrwały, ale moim zdaniem innej drogi nie ma.

Należy też pamiętać o magnetosferze Marsa, a w zasadzie jej braku. Brak ochrony dla ludzi na Marsie przed promieniowaniem kosmicznym to jedno, a zdmuchiwanie atmosfery Marsa przez wiatr słoneczny, to drugie. Moim skromnym zdaniem Mars nigdy nie stanie się drugą Ziemią. Będziemy na nim żyć (to nie podlega – moim zdaniem – dyskusji), ale będzie to życie nieco znacząco inne niż na naszej starej, poczciwej Ziemi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *