Polska szykuje się do wojny?

Chyba jednak coś się dzieje. A właściwie władze przestają udawać, że nic się nie dzieje i coś robią.

Polska szykuje się do wojny?
Polska szykuje się do wojny?

Znajomy radny z Częstochowy, Artur Sokołowski poinformował mnie, że wszyscy członkowie Rady Miasta płci męskiej otrzymali z sekretariatu RM pisma z prośbą o wypełnienie danych osobowych dla Wojskowej Komendy Uzupełnień. Rzecz wiąże się z tym, że radni (podobnie jak posłowie czy senatorowie) są wymienieni w art. 116 ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej, który stanowi:

Nie powołuje się do czynnej służby wojskowej pełnionej w razie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny osób, które zostały zwolnione z obowiązku pełnienia tej służby w drodze reklamowania.

Pan Artur się zdenerwował, bo wcale nie chce się „reklamować”. Musi więc napisać do szefa WKU podanie o zgodę na uwzględnienie go przy ewentualnej mobilizacji…

Oto treść pisma do radnych:

Treść pisma do radnych
Treść pisma do radnych

Jak czytamy, sprawę należy „traktować jako pilną”. Dodać jeszcze trzeba, że w poprzednich kadencjach takich dokumentów nie wypełniano. Dlaczego teraz się one pojawiły? Możliwości są dwie. Albo przypadkowo w WKU ktoś postanowił zrobić porządki i zaktualizować listy ewentualnych mężczyzn do ewentualnej mobilizacji, żeby wszystko w papierach się zgadzało i było świeże. Albo nieprzypadkowo armia reaguje na sytuację za naszą wschodnią granicą i podwyższa gotowość do działań militarnych.

To z jednej strony wiadomość niepokojąca, bo potwierdzająca prawdopodobieństwo włączenia Polski w konflikt zbrojny na większą skalę. Z drugiej jednak – nieco uspokajająca, bo dowodzi, że dowództwo nie śpi, ale profilaktycznie wdraża procedury obronne.

Ów konflikt nawet średnio rozgarnięty człowiek musi na poważnie brać pod uwagę. Koniec z gadaniem o bezpiecznej Polsce w NATO i o niemożliwości zaatakowania państwa Paktu przez Rosję. To jest możliwe. I choć trzeba robić wszystko, by do tego nie doszło (czytaj: prowadzić mądrą politykę zagraniczną, naciskać na sojuszników i domagać się uwzględniania polskiego głosu w międzynarodowych rozmowach, zamiast rozkładać bezradnie ręce, mówiąc, że nie mamy na nic wpływu, a Berlin z Paryżem będą skuteczniejsi w negocjacjach), to trzeba też robić wszystko, by być na to przygotowanym.

I chyba coś się robi:

Od 1 marca wszyscy mężczyźni, którzy podlegają obowiązkowi służby wojskowej – między 18. a 50. rokiem życia – mogą ochotniczo odnotować się w macierzystej WKU, że chcieliby być poddani ćwiczeniom. Zasada jest ochotnicza, więc nikt tutaj nikogo nie będzie więził. (…) To musi być przydatne i atrakcyjne dla zainteresowanego, bo inaczej tylko zrazimy ludzi do wojska

— zapowiedział w RMF FM Tomasz Siemoniak. To oczywiście cieszy, ale można też odnieść wrażenie, że ministerstwo obrony działa trochę po omacku, bo na razie Wojskowe Komendy Uzupełnień będą tylko przyjmować zgłoszenia chętnych, by sprawdzić, jakie jest zainteresowanie szkoleniami.

Kiedy zobaczymy jaka jest skala, to przygotujemy odpowiedni program

— dodał minister. Rozważane są różne ćwiczenia – weekendowe, tygodniowe, wakacyjne. Wszystko zależy od liczby chętnych.

Sam jestem ciekaw tej skali. I szczerze powiedziawszy mam wielką nadzieję i przeczucie, że będzie niemała. Zresztą osobiście zamierzam się dołożyć do MON-owskich statystyk. Tak na wszelki wypadek…

Z tego, co zapowiadał resort obrony na jesieni, szkolenia mają być dostępne również dla kobiet. Gorąco więc zachęcam i panów i panie do zgłaszania się do WKU. Nie zaszkodzi, a może się przydać. Lepiej się przeszkolić niż później chować w domu i ryglować drzwi.

źródło

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *