Niezidentyfikowane drony nad Paryżem

Francja ma problem z dronami. Od kilku miesięcy niezidentyfikowane wielowirnikowce krążą albo w pobliżu francuskich elektrowni atomowych, albo – jak ostatnio – nad Paryżem, w pobliżu kilku ambasad. Jak zwalczać latających intruzów?

Niezidentyfikowane drony nad Paryżem
Niezidentyfikowane drony nad Paryżem

O waleczności francuskiej armii krąży wiele żartów. To nic, że nie mają wiele wspólnego z faktami, ale przecież i tak wszyscy wiemy, że francuskie czołgi mają 1 bieg do przodu i 5 do tyłu, sztandar bojowy to biały krzyż na białym tle, a drzewa na Polach Elizejskich zasadzono dlatego, że Niemcy lubią maszerować w cieniu.

Wygląda jednak na to, że mimo usilnie wmawianego pacyfizmu Francja całkiem serio postanowiła właśnie wypowiedzieć wojnę dronom.

Nad paryskimi ulicami zaobserwowano kilka niezidentyfikowanych i łamiących prawo (loty nad skupiskami ludzi są we Francji zakazane) wielowirnikowców, krążących nocą m.in. w pobliżu siedziby Zgromadzenia Narodowego i amerykańskiej ambasady.

Ze względów bezpieczeństwa policja nie mogła po prostu zestrzelić intruzów, a w związku z tym pojawił się problem: jak zwalczać takie zagrożenia?

Francuzi wpadli na pomysł – zwalczaniem intruzów mają zająć się łowcy dronów, czyli duże wielowirnikowce, wyposażone w kamery i sieci. „Myśliwski” dron ma najpierw podlecieć do intruza i sprawdzić, czy nie przenosi on np. ładunku wybuchowego. Jeśli oględziny nie wykażą zagrożenia, łowca ma schwytać intruza w sieć, a następnie dostarczyć zdobycz kierującym nim policjantom.

Pokazana na poniższym filmie metoda to doraźna propozycja rozwiązania problemu. Zapewne pojawią się jeszcze inne, bo francuskie władze planują przetarg, który wyłoni skuteczną metodę obrony przed dronami. Sieć zapewne nie sprawdzi się w przypadku większych maszyn, ale na tanie, powszechnie dostępne wielowirnikowce powinna wystarczyć. Wygląda na to, że czasem, zamiast wymyślnej technologii, warto sięgnąć do starych, sprawdzonych rozwiązań – jeśli coś lata, najlepiej schwytać to w siatkę.

źródło

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *