Niemiły incydent z żydami

Jak doniosła p.Karolina Maria Koter na portalu prawy.pl (a co starannie przemilczała reszta polit-poprawnej prasy postępowego świata), p.Emanuelowi Vallsowi, premierowi rządu Republiki Francuskiej, przydarzył się niemiły incydent.

Niemiły incydent z żydami
Niemiły incydent z żydami

Gdy w paryskiej synagodze zaczynał się kadisz dla upamiętnienia Żydów zabitych podczas zamachu na koszerny supermarket (odprysk napadu na redakcję „Charlie Hebdo”) na pierwszych miejscach mieli zasiąść IIEE Franciszek Hollande i Beniamin Netanyahu. Pan premier – w końcu tylko szef Władzy Wykonawczej, a więc pachołek („minister” – to „służący”; jak np. ministrant do mszy) – chciał usiąść od razu razem z Nimi. No, to ochrona, składająca się z goryli Szin-Betu, złapała Go, gdy się wyrywał, wykręciła My łapki – i (choć coś tam wrzeszczał, że jest premierem), pozwoliła Mu usiąść dopiero gdy tamci zajęli wygodnie swoje miejsca.

Oczywiście p.Valls, cham (jak większość socjalistów), zachował się niewłaściwie. Ochrona, oczywiście, powinna Go poinstruować – a jak nie pomoże, to Mu pozwolić się skompromitować brakiem znajomości etykiety – ale Szin-Bet, istotnie, delikatnością rzadko grzeszy. W sumie: drobiazg.
Incydent miał miejsce w samej synagodze – więc nie jest to problem publiczny. Gorzej jest, gdy rzecz ma się na terenie publicznym – gdy np. Szin-Bet czy inne służby izraelskie ochraniają np. „Marsz Żywych” w Oświęcimiu – i zachowują się po chamsku w stosunku do widzów i zwykłych przechodniów.
Od razu wyjaśniam: takie pochody czy inne manifestacje na terenie Polski powinny ochraniać służby polskie – czyli policja. Jeśli służby izraelskie chcą je wyręczyć, to proszę bardzo – ale ich funkcjonariuszom nie mogą przysługiwać z tego tytułu jakiekolwiek prawa szczególne. Jeśli np. pobiją kogoś – to odpowiadają przed polskim sądem jak każdy.

To chyba proste?

Janusz Korwin-Mikke

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *