Niebawem w Ziemię uderzy asteroida

Czy nasza cywilizacja przetrwa, jeżeli w Ziemię uderzy duża asteroida? Naukowcy próbują się przygotować na taką ewentualność.

Niebawem w Ziemię uderzy asteroida
Niebawem w Ziemię uderzy asteroida

Asteroida wielkości trzech boisk piłkarskich z impetem uderza w Ziemię. Giną miliony ludzi. Olbrzymie ilości pyłów wzbijają się w atmosferę, klimat gwałtownie się zmienia. Z powierzchni planety znika wiele gatunków roślin i zwierząt. Dotknięte kataklizmem gospodarki drastycznie ubożeją, rządy stają się niestabilne.

To tylko hipotetyczny scenariusz, który może mieć miejsce, gdy duży obiekt kosmiczny spadnie na Ziemię. Prawdopodobieństwo katastrofy jest jednak bardzo duże.

Gdy w grudniu 2004 roku tsunami na Oceanie Indyjskim zabiło 230 tysięcy osób, świat ogarnęła panika przed armagedonem. Spotęgowała ją informacja naukowców o tysiącu zbliżających się do ziemi obiektów, które w ciągu 200 lat przetną orbitę Ziemi.

Już wówczas na najbardziej niebezpieczną typowano planetoidy Apophis (w mitologii Starożytnego Egiptu to złowrogi demon, przeciwnik boga Ra). Według prognoz ogłoszonych tuż przed tsunami, prawdopodobieństwo, że nasza planeta znajdzie się na trajektorii kolizyjnej z tą mającą ponad 300 metrów średnicy skałą wynosiło 1:45. Gdyby do tego doszło, skutki byłyby zatrważające: siła uderzenia byłaby 58 tys. razy większa niż bomby atomowej, zrzuconej na Hiroszimę. Później naukowcy zrewidowali przewidywania i stwierdzili, że prawdopodobieństwo zderzenia Ziemi z Apophisem jest niezmiernie małe.

Co jednak, jeśli jakaś asteroida naprawdę trafi w Ziemię? Dave Morrison, jeden z pierwszych badaczy podejmujących temat kosmicznych zagrożeń, uważa, że w przeciwieństwie do dinozaurów, które wyginęły w wyniku uderzenia asteroidy, ludzie mogą się bronić przed zagrożeniem.

Nie tylko uderzenie asteroidy może doprowadzić do wyginięcia ludzkości. Cywilizacji zagraża także superwulkan, którzy drzemie pod amerykańskim parkiem Yellowstone. Jak jest niebezpieczny?

Po zapoznaniu się z prognozami, zwiastującymi kosmiczną katastrofę, naukowcy postanowili działać. Jeszcze w latach 90. przy NASA powstał Program Obserwacji Obiektów Bliskich Ziemi (Near Earth Object Observation Program). Z kolei w kwietniu tego roku Europejska Agencja Kosmiczna zaprosiła astrofizyków, fizyków, inżynierów i matematyków do wspólnej debaty. Naukowcy dyskutowali o tym, co można zrobić, by zniwelować zagrożenia nadciągające z przestrzeni kosmicznej.

Na informację o asteroidzie Apophis zareagowały także Stany Zjednoczone. Kongres i ówczesny prezydent George W. Bush w 2005 roku przeforsowali prawo, w ramach którego zobowiązali NASA do wykrywania, śledzenia i skatalogowania asteroid mających więcej niż 165 metrów średnicy.

Stworzenie technologii, która ostrzeże przed katastrofą, to jedno. Druga sprawa to, ludzie, którzy w obliczu zagrożenia mogą okazać się niezdolni do współpracy. Ten trudny temat podjęło w marcu tego roku ONZ, tworząc system globalnego ostrzegania przed kataklizmem. W ramach testowania programu jego twórcy zaprosili do gry służby odpowiadające za bezpieczeństwo i naukowców. Uczestnicy jako obrońcy planety mieli ocalić Ziemię przed olbrzymią asteroidą (od 100 do 500 metrów średnicy), która miała uderzyć w Ziemię w sierpniu 2022 r. Drugim zadaniem było zapobiec wybuchowi paniki wśród ludzi. Ćwiczenia były tak widowiskowe i realistyczne, że inicjatorzy musieli wielokrotnie przypominać: to nie wojna, to tylko ćwiczenia.

Eksperyment pokazał jednak, że ludzie potrafią się obronić przed zagrożeniem z nieba. Przynajmniej w pewnym stopniu. Uczestnikom ćwiczeń udało się dokładnie przewidzieć trajektorię wirtualnej asteroidy i zmienić ją przy użyciu wystrzelonych z Ziemi pocisków. Zastosowany model matematyczny pokazał jednak, że obiekt rozpadł się, a jeden z odłamków o średnicy kilkudziesięciu metrów nadal zmierza w kierunku naszej planety. Badacze wyliczyli, na podstawie danych dostarczonych przez organizatorów ćwiczeń, że uderzy 22 września 2022 r. w okolicach Dhaki, stolicy Bangladeszu. Skutki upadku? Podobne jak w przypadku katastrofy tunguskiej, kiedy obiekt z kosmosu uderzył w środkową Syberię. Zniszczenia objęły wówczas obszar rozciągający się w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od miejsca uderzenia. Problem tylko w tym, że, w przeciwieństwie do Syberii, okolice Dhaki to jeden z najgęściej zaludnionych rejonów świata.

Jakie rozwiązanie problemu odłamka zagrażającego Bangladeszowi zaproponowali uczestnicy ćwiczeń organizowanych przez ONZ? Kłopot w tym, że żadnego…

źródło

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *